Ośrodek Postulatorski Chrystusowców
Sługa Boży ks. Ignacy Posadzy

Sługa Boży ks. Ignacy Posadzy

(1898-1984)
Współzałożyciel
i długoletni Przełożony Generalny Towarzystwa Chrystusowego;
Założyciel Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla; pisarz; podróżnik

t. II

21. List okrężny

Charakterystyczny duch Towarzystwa.


 

Kochani Księża!

Z łaski Bożej stanęliśmy u progu nowego roku. Stają przed nami i w tym roku wielkie i odpowiedzialne zadania duszpasterskie. Starajmy się wypełnić je jako nakaz Boży, przepajając je pełnią ducha Chrystusowego, który ma być zarazem charakterystycznym duchem naszego Towarzystwa.

Przejawy tego ducha określone są w § 8 Ustaw.

Zastanówmy się pokrótce nad trzema zasadniczymi jego podstawami.

Bezgraniczne ukochanie sprawy Bożej na wychodźstwie - oto pierwszy jego przejaw a zarazem pierwsze wskazanie na ten nowy rok naszego życia kapłańskiego i zakonnego.

Ukochanie Boga i Jego świętej sprawy - to najwyższa cnota tak w Starym jak i w Nowym Zakonie. „Diliges Dominum Deum tuum ex toto corde tuo et in tota anima tua et in tota mente tua. Hoc est maximum et primum mandatum" (Mt 22,37).

Jest to cnota przede wszystkim duszpasterza. W dniu naszego wyświęcenia biskup wyrzekł do nas te słowa: „Accipe vestem sacerdotalem, per quam charitas intelligitur". Powinniśmy więc jako kapłani duszpasterze żyć w samym ognisku tej miłości. Mamy bowiem w tym naśladować samego Mistrza, którego Imię nosi nasze Towarzystwo. Wszak Chrystus przyszedł na świat, by tu na jego dotychczasowych ugorach i rozstajach rozpalić żagwie miłości Bożej. Chrystus pragnie, by te żagwie paliły się w sercu każdego człowieka: „Ignem veni mittere in terram et quid volo, nisi ut accendatur?" (Łk 12,49).

Jeśli każdy chrześcijanin ma tę miłość pielęgnować w sercu swoim, o ileż więcej winien czynić to kapłan zakonnik poświęcony na wyłączną służbę Bożą. Jeśli Chrystus odłączył nas od świata, jeśli nas pociągnął do swego Towarzystwa to tylko w tym celu, iżby miłość nasza była pełna.

Jako kapłani duszpasterze mamy zapalać dusze miłością. Lecz jak to uczynimy, jeśli sami nie będziemy płonąć żarem bezgranicznej miłości? „Qui non ardet, non incendit" (św. Grzegorz).

Jako zakonnicy mamy dążyć do wyższej doskonałości. Doskonałość zaś polega na zjednoczeniu z Bogiem w miłości. Toteż z serc naszych zakonnych winna stale wykwitać owa płomienna miłość Boża, nie znająca kresu zwłaszcza w poświęceniu i ofierze.

Drugim przejawem ducha Towarzystwa to: żądza ofiary z siebie i radosne poświęcenie sił, wygód i życia dla dobra tułaczy polskich.

Od miłości Bożej nie można bowiem odłączyć miłości bliźniego. Jest ona przecież ukoronowaniem miłości Bożej, która ze swej strony jest fundamentem miłości bliźniego. W bliźnich mieszka Bóg, który też z bliźnimi się utożsamia. „Coście jednemu z tych najmniejszych uczynili, mnieście uczynili". Toteż miara miłości bliźniego zależna jest od miłości Bożej. Im większa i intensywniejsza miłość Boża, tym głębsze będą objawy miłości bliźniego.

Szczególnym znamieniem miłości bliźniego w Towarzystwie ma być miłość posunięta aż do ostatecznych granic tj. aż do „żądzy ofiary z siebie dla dobra tułaczy polskich".

Byśmy więc jako członkowie tegoż Towarzystwa spełnili godnie swoje szczytne zadanie, miłość bliźniego tj. ukochanie nieśmiertelnych dusz naszych braci, winna być bezgraniczna, niosąca w ofierze owo „radosne poświęcenie dla nich sił, wygód i życia swego".

Ta bezgraniczna nasza miłość dusz winna być powszechna. Jak miłość Boża, wychodząc od Boga wszystko i wszystkich ogarnia swoim Bożym tchnieniem, tak samo i nasza miłość dusz nie powinna pominąć nikogo. Jako duszpasterze winniśmy więc wszystkie dusze na równi miłować, nie kierując się tymi czy innymi względami. Pójdziemy więc i w tym roku do upadłych i odpadłych, do tych, którzy kapłana pragną do tych, którzy go nienawidzą.

Nasza miłość dusz niech będzie nadto bezinteresowna. Nie oglądajmy się nigdy na zapłatę, czy na wdzięczność! Chrystus sam będzie zapłatą naszą nader obfitą.

Bezwarunkowa karność wewnętrzna w duchu wiary - oto trzecia cecha charakterystyczna ducha Towarzystwa.

Czas obecny znamionuje kryzys autorytetu. Nieposłuszeństwo, bunt, niezależność - oto owoce wychowania nastawionego tylko na doczesność. Dla katolika karne posłuszeństwo wobec Boga i Kościoła jest zasadniczym elementem budowania Królestwa Bożego na ziemi. Opiera się ono na Chrystusie, który stał się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej (Flp 2,8). Poszanowanie zwierzchności, to niezwyciężona broń, którą Chrystus dał do ręki Kościołowi św. W tym zawiera się tajemnica wspaniałych triumfów Kościoła św. na przestrzeni wieków.

To bezwarunkowe i karne posłuszeństwo obowiązuje w szczególniejszy sposób nas kapłanów i zakonników. Jako kapłani mamy leczyć dusze z nieszczęsnej choroby lekceważenia wszelkiej zwierzchności. Chcąc jednak leczyć innych, trzeba być samemu, jak powiada św. Piotr, synem posłuszeństwa (1P 1,14).

Jako zakonnicy w dniu naszej profesji oddaliśmy Chrystusowi siebie i wszystko swoje. Oddaliśmy Mu jednak przede wszystkim ową twierdzę własnej woli, spełniając w ten sposób najwyższy akt adoracji i miłości względem Chrystusa.

„Wsparci łaską Bożą i opieką Matki Najświętszej chętnie idziemy na posłuszeństwo radosne i zupełne, na ofiarę każdą, byle świętą wolę Bożą spełnić" (ceremoniał profesji).

Niech to nasze karne posłuszeństwo płynie zawsze z pobudek wewnętrznych i nadprzyrodzonych, niech będzie zawsze wykonywane w duchu wiary. Nie zapominajmy o tym, że słuchając przełożonych, słuchamy Boga samego. Postanowił Bóg zastępować się przez ludzi słabych, ażeby nasze posłuszeństwo, płynące z wiary, pomnażało zasługi tak uświęcało dusze nasze.

Pojmując w ten nadprzyrodzony sposób naszą karność wewnętrzną, zdobędziemy się na to, co ma stanowić rodzimą cechę posłuszeństwa w Towarzystwie: „Karny posłuch nawet dla najdrobniejszych przepisów i życzeń przełożonego. Święta cześć i wierność dla wszystkiego, co jest ustawą, duchem i chwalebnym zwyczajem Towarzystwa" (§ 55 a, b.).

Karnym posłuszeństwem stać będzie nasze Towarzystwo. Bez niego wady charakteru polskiego wprowadziłyby do niego rozprzężenie i upadek.

W krótkich zarysach przypomniałem ducha, który nas wszystkich i w tym nowym roku winien ożywiać. Duch ten stale winien się pogłębiać, by wydobyć z łona Towarzystwa nowe energie i wartości, by jeszcze więcej rozpalić żar apostolski i pobudzić ducha mocy. W obecnej erze bohaterów, wyznawców i męczenników niech znika w nas wszystko to, co płytkie, jałowe i nietwórcze. Zapał czynu apostolskiego niech unosi dusze nasze ku twardym trudom apostolskim.

Chrystus rozwija na nowo wśród nas zwycięski swój sztandar. Klęknijmy przed Nim w modlitewnym hołdzie. Radosną cześć oddajmy dziś Królowi Królów i za Nim podążajmy „jako lud mocny, zgotowany ku bitwie" (Jl 2,5).

Prośmy Królową Wychodźstwa Polskiego, iżby potęgą swego wstawiennictwa nadal wspomagała to swoje Towarzystwo. Niech ku nowym osiągnięciom prowadzi nasz młodziutki hufiec Chrystusowy!

Z serdecznym pozdrowieniem i błogosławieństwem

(-) O. Ignacy TChr
Poznań, dnia 1 stycznia 1948 r.


Druk: LO II, s. 8-11.

Drukuj cofnij odsłon: 3240 aktualizowano: 2012-01-29 20:24 Do góry

projektowanie stron www szczecin, design, strony dla parafii

OŚRODEK POSTULATORSKI TOWARZYSTWA CHRYSTUSOWEGO

ul. Panny Marii 4, 60-962 Poznań, tel. (61) 64 72 100, 2018 © Wszelkie Prawa Zastrzeżone